Własne strugi?

Własnoręcznie wykonane – to miałem na myśli. Abstrakcja? Niekoniecznie, zastanówmy się przez chwilę, przeanalizujmy. Jedynym elementem drewnianego struga którego własnoręczne wykonanie może nastręczać jakiś problem to nóż. Korpus i klin to po prostu kawałek drewna uformowany w specyficzny kształt. I od razu przyznaję rację – tak, wykonywanie drewnianych strugów to nieco wyższa szkoła jazdy niż wykonanie np. mebli z palet ale nie aż tak znowu to trudne. Wiele starych, drewnianych strugów które mieliście okazję oglądać były „shopmade” i nawet o tym nie wiecie. A po co w ogóle budować strugi samemu. Opowiem Wam…

Wziąłem się ostatnio za dokończenie jednego z wielu rozgrzebanych projektów które z jakiegoś powodu utknęły w miejscu – już to z braku chęci (prokrastynacja), już to z braku pomysłu albo, tak jak w przypadku tej orzechowej skrzynki na świeczki – z powodu braku odpowiednich narzędzi. Strugów profilowych konkretnie.

IMG_9259

Listwy profilowe okalające cokół to jedno, listwy stanowiące ścianki schowka na wieku to drugie. Bez nich skrzynka jest kompletnie od czapy i wygląda jak trumienka dla świnki morskiej. Widzicie więc, bez odpowiednich strugów ani rusz. Tradycyjnie, listwy profilowe wykonywano za pomocą specjalnych strugów – a jakże – profilowych albo profilowanych albo kształtowych (często spotykana odmiana tychże to strugi „krztałtowe” –  występują m. in. na allegro).

IMG_9263
Uciosowanie dolnych listw

Dzisiaj takie rzeczy to się robi frezarką ale kiedyś tak łatwo nie było. Każda szanująca się pracownia stolarska posiadała sporo takich strugów ponieważ z reguły jednym strugiem można wykonać jeden kształt profilu – tak więc każdy profil wykonywano innym strugiem. Odstępstwem od tej reguły są strugi typu wałkownik i żłobnik – anglojęzyczna nazwa jest ładniejsza – hollows and rounds. Te strugi, zawsze chodzą parami – jeden to samczyk a drugi to samiczka. W skład zestawu wchodzi 9 par (plus/minus). Za ich pomocą (no może jeszcze potrzebujemy kątnika) można wykonać dowolną listwę profilową od podstaw. Tak się złożyło, że otrzymałem ostatnio w prezencie samczyka nr 10. Brytyjczyk z pochodzenia, w pięknym stanie. W ogóle brytyjskie „moulding plane’y” są dla mnie prześliczniuchne – smukłe, cudownie wykonane, klin ma ładny kształt. No nic, pozostało wykonać pasującą do niego samiczkę.

IMG_9269
Czereśniowa samiczka i buczynowy samczyk

Porządne strugi profilowe wykonywano (i nadal się wykonuje) z buczyny. Nie byle jakiej jednak a z promieniowo przetartej buczyny – najlepiej łupanej co daje gwarancję pozyskania odpowiedniego kawałka. Chodzi o stabilność na paczenie. Amerykańscy „planemakerzy” mają ogromne problemy z pozyskaniem takiego materiały – ichnie tartaki nie chcę trzeć buczyny bo jest podatna na grzyba, jeżeli płasko przetarta mocno się paczy i pęka od sztorców w trakcie suszenia. Poza tym jest tania. U nas nikt nie ma z tym problemu. Ja po prostu rozejrzałem się po warsztacie i wymarałem kawałek czereśni o zupełnie nieodpowiednim przebiegu słojów – musi wystarczyć. Samego procesu budowy nie dokumentowałem (mogę o tym pomyśleć następnym razem), dość powiedzieć, że często takie strugi wykonywano na”potrzebę chwili” – czytaj byle jak. Do sprawnego ich wykonywania potrzebnych jest kilka specjalistycznych narzędzi – wąskie dłuta, kilka tarników o specyficznym kształcie (tzw. float’y) niby nic wielkiego.

A nóż? Skąd wziąć nóż? Wokół pełno noży – stare, zbieżne i laminowane żelazka od tradycyjnych drewnianych „hebli” to idealne źródło. Taki nóż to w większości miękka, niehartowana stal dająca się ciąć zwykłym brzeszczotem do metalu, jedynie „business end”  to wspawana płytka z twardej węglówki – trochę zabawy cienką tarczką na kątówce (chłodzić, chłodzić i jeszcze raz chłodzić). Wystarczy naciąć i odłamać. Naprawdę można.

IMG_9305

Idea budowania strugów własnoręcznie otwiera sporo możliwości.  Mnie, do pełnego zestawu „hollowadnroundsów” brakuje jeszcze ośmiu par. Do strugów profilowych (ze strużyną odpadającą z boku) można dołożyć cały świat strugów płaszczyznowych i strugów do wykonywania połączeń. A na razie to może skończę wreszcie moją skrzynkę na świeczki. Zaraz, zaraz – po jaką cholerę mi świeczki?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s