W kolebce Ameryki

Widzicie, jednym z moich koników jest historia. Nie taka książkowa – pełna suchych faktów i dat które w połączeniu z odległymi i abstrakcyjnymi wydarzeniami nie łączą się w  żadną spójną całość. Ja lubię historię prawdziwą – taką, którą można dotknąć, w której są ludzie z krwi i kości – na pewno nie papierowi i przezroczyści. W większości przypadków moje historyczne dociekania dotyczą zagadnień związanych z rzemiosłem albo bardzo lokalnymi historiami – przeważnie jakieś rodzinne sprawy. Tym razem jednak dotknąłem historii innego kalibru. Dużego. Albo i wielkiego nawet…posłuchajcie.

IMG_6919

Miałem pewnie z 10 lat kiedy w moje łapki wpadł kartonowy model okrętu do sklejania. Na okładce widniała drewniana, trójmasztowa karaka (taki rodzaj statku wodnego) z charakterystycznymi czerwonymi krzyżami na ożaglowaniu. „Santa Maria” – flagowa jednostka pierwszej i najważniejszej wyprawy Krzysztofa Kolumba. Okręt jak okręt. Karaka – pokraka. Nawet urocza. 10-cio latek potrafi już sobie zadawać pytania dotyczące otaczającego go świata. Moje pierwsze pytanie brzmiało – „i na tej łódce Kolumb odkrył Nowy Jork?” Bo przecież każde dziecko wie, że Kolumb był Polakiem (no bo przecież jak mu Krzysiek było to musi, że Polak*) i że odkrył Amerykę. Model, po sklejeniu polakierowałem lakierem nitro bo ubzdurałem sobie, że będę go sobie puszczał w wannie. Kolejne pytanie brzmiało – „a po co on do tej Ameryki płynął?”. Tutaj pomocną dłoń wyciąga oficjalna podstawa programowa w zakresie nauki historii na poziomie szkół średnich – po nieśmiertelną chwałę dla siebie i swoich mocodawców (ówczesna Hiszpańska para królewska). Bo według podręczników Kolumb był Wielkim Odkrywcą i Wizjonerem który miał Coś do udowodnienia. Dla nastoletniego umysłu to wystarczy.

Taki stary koń jak ja nie zdaje już żadnych pytań. Szuka tylko potwierdzenia tego co oczywiste. Światem rządzi handel a tajemnicze kontynenty kusiły obietnicą szybkiego zysku – złoto, niewolnicy, przyprawy korzenne i … drewno. Wspaniałe Honduraskie Mahonie, gigantyczne Sekwoje, nieznane dotąd szlachetne gatunki o genialnych właściwościach. Sam Kolumb to postać historyczna ale i pewna idea. Jego sukces (głównie marketingowy**) był tylko początkiem całej serii wydarzeń które doprowadziły do całkowitej i nieodwracalnej przemiany Europy. W każdym aspekcie – także w stolarstwie.

To wszystko o czym piszę powyżej nie było by dla mnie takie oczywiste gdybym nie dotknął tematu, nie spróbował wniknąć w jego kościec tak jak to zwykłem robić. Z aparatem przy oku i umysłem otwartym na drobne niuanse. Okazja się nadarzyła – rodzinny wypad do Hiszpanii. Akurat do miejsc gdzie to wszystko się zaczęło…do kolebki Ameryki.

IMG_6883
Sewilla. Widok z rzeki Guadalkiwir na dzielnicę Triana. Podobny widok mieli żeglarze wpływający do portu  500 lat temu.

Sewilla, upał mniejszy niż zazwyczaj o tej porze roku. Miasto żyje w zwolnionym tempie. Rozsypujemy się po terenie Wystawy Iberoamerykańskiej z 1929 roku (dokładnie w tym samym roku mój Poznań organizował PEWUKĘ – Powszechną Wystawę Krajową z tą różnicą jednak, że wystawa PWK nie zakończyła się skandalem). Wyobraźcie sobie, że Hiszpania była gospodarzem i organizatorem wystawy której jednym z celów było zjednoczenie świata iberoamerykańskiego (w skrócie – Hiszpanie pragnęli znowu przytulić do serca swoje byłe kolonie). Wyszło jak wyszło – rozmach i przepych z jakim Hiszpania zorganizowała Plaza de Espana w porównaniu do innych zaproszonych wystawców było jak środkowy palec i strzał z liścia pokazujący im miejsce w szeregu…

Przechadzamy się po Placu Hiszpańskim. Wszystko wokół jest godne podziwu – niesamowita stolarka, malowana terakota, murarka. Wszystko krzyczy – jesteśmy wielcy! Hiszpanie to dumny naród. Mają ku temu powody…

IMG_6852
Dziewczynka spontanicznie tańczy Flamenko na Plaza de Espana

Kilka słów o samej Sewilli – to w sumie małej/średniej wielkości (jak na warunki Europejskie) miasto jest trochę takim Hiszpańskim Szczecinem. Niby miasto portowe a leży ponad 90 km od wybrzeża. Okres największego rozkwitu datuje się na XVI wiek – zupełnie nieprzypadkowo. Egzotyczne tarcice mają z tym coś wspólnego.

Krzysztof Kolumb wypływa w swój dziewiczy rejs do Nowego Świata z portu w Palos w pobliskiej prowincji Huelwa (o tym za chwilę). Jego Pierwsza Wyprawa kończy się ogromnym sukcesem – głównie „medialnym”. Admirał powraca z wielkimi nowinami – odkrył Nowy Świat (tak naprawdę to kilka wysp w archipelagu Bahamów), jest tam mnóstwo złota, tubylcy są bezbronni (nawet przywiózł kilku ze sobą) a lasy nieprzebrane. Wyobraźcie sobie jak wszyscy rozdziawili gęby. O ile na Pierwszą Wyprawę z trudem zebrano 90-ciu marynarzy to na kolejną trzeba było prowadzić selekcję. Kto żyw, chciał uszczknąć bogactw mitycznego Czipongu i Eldorado. Tak to się zaczęło. Dzieło Kolumba kontynuowali kolejni – Amerigo Vespucci, Vasco da Gamma oraz banda Pizarra i Cortesa. Walec ruszył a Sewilla ze swoim dogodnym i bezpiecznym położeniem w głębi lądu a jednocześnie spławną rzeką Guadalkiwir (Wisła robi jednak większe wrażenie;-)) łączącą ją z oceanem była doskonałym skarbcem i magazynem dla towarów przywożonych z „Indii”. Bardzo szybko powstaje Giełda i miasto pobiera podatki od wszystkiego co wpływa na statkach. Istne szaleństwo!

IMG_6924
Na tym Kolumb wypłynął – 160 tonowa karaka „Santa Maria”
IMG_6927
Na tym powrócił – 45 tonowa karawela „Nina”

Na każdym kroku widać, że miasto ma co zawdzięczać Kolumbowi. Katedra w Sewilli to perła Gotyku. Ławki i konfesjonały z litego mahoniu. Złoto kapie z ołtarzy – indiańskie złoto dodajmy. Robi wrażenie? I tak przez ponad 200 lat. Można się wzbogacić. Dość powiedzieć, że na koniec naszej Sewilskiej wyprawy stajemy przed Admirałem. A właściwie jego szczątkami (niecałe 200 gram) umieszczonymi w nietypowym sarkofagu w Katedrze.

IMG_6878
Sarkofag ze szczątkami Kolumba

Jakim był człowiekiem ten Kolumb***? Szacuje się, że w wyniku jego odkryć bezpośrednio życie straciło 150-200 tyś. rdzennych mieszkańców Haiti. W wyniku jego odkryć również dwa wieki później Chippendale tworzy swoje niesamowite mahoniowe meble. Wielkie Odkrycia Geograficzne to również błyskawiczne powstanie morskiej potęgi Hiszpanii oraz Portugalii a już za chwilę innych krajów – Anglii, Holadii, Francji…A stąd już krótka droga do Wielkiej Rewolucji Przemysłowej i świata który znamy. Kolumb – Człowiek Nowoczesny? A czemu nie – jego syn (z nieślubnego związku) odziedziczył po sławnym ojcu ponad 15 tysięcy woluminów – a wiedzcie, że w tamtych czasach książki były niesamowicie rzadkie. Jego stopa nigdy nie stanęła na kontynencie Ameryki Północnej (minął Kalifornię o jakieś 300 km) a jest kojarzony ze Stanami. Winny megalomanii – chciał stworzyć prywatne imperium czym srodze podpadł swoim mocodawcom i nawet trafił do lochu. Nietuzinkowy gość. I trochę go rozumiem jeżeli chodzi o ciąg na zamorskie wyprawy. Wystarczy trochę poprzebywać na wybrzeżu Andaluzji. Albo wybrać się na Koniec Świata. Do Portugalii…

IMG_6957
Skalny cypel na końcu przylądka Sagres w regionie Algarve
IMG_6936
Wybrzeże Portugalskie różni się nieco od tego w sąsiedniej Hiszpanii
IMG_6990
Hołd Marynarki Wojennej USA złożony infantowi Henrykowi Żeglarzowi

Kamienna forteca zbudowana na skalnym cyplu w pobliżu miasteczka Sagres w Portugalii – jakieś 200 km od miejsca z którego Kolumb wypływa na pokładzie Santa Marii. Tutaj w okresie bezpośrednio poprzedzającym Wyprawy Kolumba powstaje pierwsza Szkoła Morska. Iberia przygotowuje się do swojej roli w rozwoju Europy.

IMG_6965
Widok z Fortalezy – dokładnie przed nami 6200 km bezkresu Atlantyku. Dalej Bahamy i Ameryka Łacińska. Naprawdę poczułem chęć odepchnięcia się od brzegu…

Na koniec – Hiszpanie i Portugalczycy żyją w swoim tempie – siesty, fiesty, upodobania do tańca i śpiewu. Kultura Iberii jest przebogata i na każdym kroku można wdepnąć w jakąś fascynującą historię. Tym razem dotknąłem takiej – o bogactwie, o przygodach, o podróżach, zdradach i wierze w swoje przekonania. A meble? No jasne, że były! Wrzucam kilka fotek.

Hasta luego!

IMG_6917
Spójrzcie tylko na ślady struga zdzieraka na powierzchni blatu.
IMG_6907
Te same ślady powstałe po struganiu „diagonalnym”. Nie wiem kim jest ten jełop który odpoczywa na zabytkowym fotelu.
IMG_6909
Refektarz w klasztorze w którym przybywał Kolumb z małoletnim synem w okresie ubiegania się o audiencję u Hiszpańskiej pary królewskiej
IMG_6914
Ciekawy sposób ukrycia sztorców płyty z litego drewna
IMG_6882
Meble z Katedry w Sewilli – wyglądają na XVIII wiek – okres Chippendalea.
IMG_6880
Mebel sakralny z Katedry. 
IMG_6921
Szalone jaskółki

 

* To dokładnie ta sama zasada co z Jerzym Waszyngtonem – no, też przecież Polak

**Chłop musiał mieć gadane bo na pewno brakowało mu umiejętności interpersonalnych; był dupkiem do tego stopnia, że z Trzeciej Wyprawy powrócił do Hiszpanii w kajdanach a pomimo to zdołał odzyskać zaufanie Pary Królewskiej (bardziej Królowej bo Król był już ostrożniejszy). Ciekawe czego im naobiecywał?

***Słyszeliście może o teorii jakoby Krzysztof Kolumb był synem Władysława Warneńczyka – polskiego króla z dynastii Jagiellonów który zaginął w bitwie pod Warną w 1444 roku? No przecież mówiłem, że jak Krzysiek ma na imię to musi być, że Polak 😉

4 myśli w temacie “W kolebce Ameryki”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s