Tormek – szwedzki rodowód i słowiański wkurw…

Dla tych którzy nie znają – Tormek produkuje wolnoobrotowe szlifierki wodne. Szlifierki są bardzo dobre. Koniec i kropka. Cała reszta tego tekstu to mój osobisty rzyg na temat polityki sprzedażowej Tormeka. W Polsce, bo reszta mnie nie interesuje…

Oni ocipieli! Z bólem wyżyłowałem niecałe 1k na mojego Tormeka T3. Akurat była promocja w Juli i po wielu podchodach, zamknąłem oczy i wrzuciłem szlifierkę do koszyka. Wchodził wtedy model T4 – cena? ok. 1500 PLN…na początek. Każda dodatkowa przystawka słono kosztuje. Sprytnie co? Nawet nie radzę zerkać na cenę T8. Zawał! Dlaczego się wściekam? Bo to cholernie przydatne urządzenie…zresztą opiszę Wam.

Dawno, dawno temu. Zanim ludzie zaczęli robić zdjęcia telefonami, do ostrzenia narzędzi używano toczaków. Tak wygląda najbardziej zaawansowana forma toczaka.

Toczak
Ilustracja pochodzi z książki S.Góreckiego „Stolarstwo”.

Urządzenie tego typu jest niezastąpione nie tylko w przypadku naprawy wyszczerbionego dłuta albo noża w strugu. Jest częścią podstawowego systemu ostrzenia który dzisiaj już wyszedł z „mody” (teraz królują japońskie kamienie wodne i dwie godziny zabawy nad uzyskaniem ostrza które jest trwałe przez dwie minuty). System ten po angielsku nazywa się „hollow grind”. Po polsku – szybkie i efektywne ostrzenie. Bez prowadników, bez „mikrofaz” i liczenia tangensa kąta przyłożenia. Po prostu – wstępnie szlifujemy grań narzędzia pod zadanym kątem do uzyskania ostrzyny na grzbiecie i przechodzimy do kamienia polerującego. Jednego, a nie kuźwa całej baterii różnokolorowych kamyków które kosztują majątek. Pokażę Wam w praktyce…

IMG_0509
Ustawianie kąta ostrzenia
IMG_0513
Ten nóż to twarda stal A2, nawet na maszynie zeszlifowanie całej grani zajmuje chwilę.
IMG_0514
Teraz kamień. Grań jest szeroka i daje dobre podparcie. Nie trzeba żadnych prowadników.
IMG_0517
Efekt polerowania – tylko krawędź ostrza i „garb” grani dotykały kamienia.
IMG_0518
Lepiej to widać na dłucie.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

I właśnie w tym miejscu zaczyna się mój ból w czterech literach. My, „woodworkerzy” (ogłaszam konkurs na polską nazwę), mamy swoje potrzeby. Potrzebujemy efektywnych narzędzi które pozwolą nam skrócić do niezbędnego minimum przykrą dosyć operację ostrzenia. Ostrzenie jest blee. Zaburza „front robót” jak mawiał mój Stary. Ja chcę budować meble a nie brudzić łapy w żyburze w której moczą się kamienie wodne! To takie proste. I Tormek to prawie rozumie. Prawie. Jako woodworker potrzebuję jedynie prawej strony całego urządzenia. Kamień z napędem, korytko z wodą i uchwyt do trzymania narzędzia. Po co mi ten skórzany pierdolnik z lewej strony? Nie chcę za niego płacić. To nie działa. Szwedzi wymyślili sobie, że ich produkt będzie „stacją roboczą” zapewniającą śmiertelną ostrość. Nie dla mnie. Ja chcę tylko zeszlifować trochę starą grań i na płaskim kamieniu i kawałku skóry naostrzyć narzędzie tak, żeby się nadawało do pracy. To wszystko w cenie powiedzmy do 600 PLN. Maksymalnie. Tak to powinno wyglądać z perspektywy człowieka zarabiającego w złotówkach a nie w ojro. Szwedzi mają to gdzieś. Szlifierka stolarska…było by korzystnie.

IMG_0523
Potrzebna jest tylko prawa strona maszyny. Dla lewej, jako że nie wykonuję zdobień snycerskich, nie mam zastosowania.

Cieniutkie i miękkie noże Stanleyów i Recordów ostrzę bez maszyny – nie ma z niej większego pożytku bo grań jest zbyt wąska dla stabilnego podparcia na kamieniu. Co innego twarde stale i grube noże w starych strugach. Oczywiście używam szlifierki tylko do odświeżania ostrza – wtedy kiedy „mikrofaza” (z technicznego punktu widzenia to nie jest mikrofaza) zaczyna się niebezpiecznie poszerzać – powiedzmy co trzy, cztery ostrzenia.

PS1. Nie chcę nawet wdawać się w dyskusję na temat szybkoobrotowych szlifierek z marketów budowlanych. Te iskry wpadające w cieniutkie strużyny na podłodze pracowni, hałas i ciągła konieczność kontroli temperatury ostrza, brak porządnego uchwytu albo podpórki do ostrzonego narzędzia. To nie dla mnie.

PS2. Jeżeli kupicie szlifierkę Tormeka to od razu odkładajcie mamonę na przystawkę TT-50. Jest to jedyna przystawka której naprawdę potrzebujecie – służy do wyrównywania kamienia i odświeżania jego powierzchni. Resztę można zastąpić. Pokażę Wam później jak.

PS3. W T3 korytko jest do bani. Maszyna ciągle pływa w wodzie.

8 myśli w temacie “Tormek – szwedzki rodowód i słowiański wkurw…”

  1. Woodworker = stolarz. 🙂
    Po co kombinować?
    Myślałem kiedyś o kupnie MaschinenMarkt NS 250, ale moje masochistyczne skłonności (czytaj: brak kasy 😀 ) kazały mi zostać przy kamieniach. 🙂
    Swoją drogą, jest to niezła terapia. Jak coś mnie wkurzy, to łapię za kamienie i ostrzę. 🙂 Z reguły mija po 2-3 dłucie. ;D ;D ;D

    Polubienie

      1. Teraz ja się nie zgodzę. 🙂
        Stolarz, to osoba wykonująca meble z drewna i materiałów drewnopochodnych. Fachu nie trzeba uczyć się w szkołach, a Ty jesteś tego najlepszym przykładem. Wiedza przekazywana w szkołach jest niczym w porównaniu z Twoją wiedzą na temat stolarstwa. Wiem, co piszę.
        Chyba, że jakiś praktykant trafi na prawdziwego fachowca, np. na TomkaZ, ale takich ze świecą szukać.
        Wątpię, aby uczeń III klasy zawodówki potrafił naostrzyć dłuto. O połączeniu na jaskółczy ogon narzędziami ręcznymi nawet nie wspomnę. Sam uczyłem się tego w domu. Jak z resztą większości w temacie obróbki drewna. 🙂
        Sam widzisz, że papier nic nie znaczy.

        Polubienie

      2. No właściwie to mogę z dumą przyznać, że trafiłem na TomkaZ 😉 I nawet przez jakiś czas byłem kimś w rodzaju praktykanta w jego warsztacie. A przynajmniej podawałem mu deski…

        Polubienie

  2. Może drewnojed? DrewJedi 😉 Stolarz po łacinie to faber lignarius, w staropolskim to tesarz albo tesar, choc bardziej to bardziej cieśla. Albo taki snycerz, też ładnie brzmi po łacinie sculptor lignarius, rzeżbiarz w drewnie. Wec moze lignariusz?

    Polubienie

    1. Tak dokładnie to chyba nawet Tessarz 😉 Jest jeszcze swojski Tischler który również brzmi nieźle. NIestety, dzisiaj językiem ogólnostolarskim jest angielski. Ale Tessarz ładnie brzmi…jak cesarz albo co 😉

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s