Śladami Tomka

Wszystkim ogólnie wiadome jest, że Tomki to fajne chłopaki. Mamy więc Tomka Wilmowskiego ze znanej i lubianej serii pióra Alfreda Szklarskiego. Mamy Tomka Sawyera (nomen omen po angielsku „pilarz”) którego również nie trzeba przedstawiać. I wielu, wielu innych superaśnych Tomków, Tomaszy i Thomów. Ja przez ostatnie kilka dni z zapartym tchem śledziłem losy nieznanego nikomu Thomasa – głównego bohatera niewielkiej książeczki pt. „The Joiner and Cabinetmaker” pióra anonimowego autora.

Książeczkę wydano w 1839 roku a z odmętów niepamięci wydobyło ją wydawnictwo Lost Art Press i wznowiło nadając nowego, ciekawego sznytu.

Oryginalne wydanie to niewielki tomik dający czytelnikowi jako takie pojęcie o tym jak funkcjonował warsztat stolarski w wiktoriańskiej Anglii. Autor skupia się na jednym z praktykantów imieniem Thomas który w trakcie swojego terminu wykonuje trzy projekty o narastającej skali trudności. Proces jest bardzo szczegółowo opisany, wraz z rysunkami. Książeczka to jeden z pierwszych (o ile w ogóle nie pierwszy) „poradnik praktykanta”. Wznowione przez LAP wydanie to całkiem inne zwierzę. Pozycja urosła do 373 stron i zawiera bardzo ciekawe komentarze i wyjaśnienia dotyczące ogólnie gospodarki i systemu społecznego w ówczesnej Anglii. Swoje trzy grosze wtrącił także Chris Schwarz który wcielił się w rolę Thomasa i wykonał wszystkie trzy projekty opisując cały proces – wraz z fotografiami i pewnymi prywatnymi, ojcowsko-wychowawczymi spostrzeżeniami 😉

O ile czasy Thomasa (połowa XIX w) to szczytowy okres tzw. pierwszej rewolucji przemysłowej (istniała już kolej żelazna, telegraf i inne zdobycze cywilizacji) o tyle warsztat w którym Thomas terminuje nadal opiera się tylko i wyłącznie na ręcznej pracy. A przecież mówimy o Anglii – liderze uprzemysłowienia. Mało tego, podobne warsztaty istniały nawet do późnych lat 50-tych XX wieku! Niesamowite. Jak to możliwe? Otóż, system angielski opierał się na ścisłej specjalizacji. Warsztaty zatrudniały wykwalifikowanych specjalistów w wąskich dziedzinach. Zupełnie inaczej sprawy miały się w USA – tam postawiono na masową produkcję. Niewykwalifikowany personel zajmował się raczej obsługą maszyn i dbaniem o to żeby pod koniec dnia nie podcierać sobie tyłka łokciem. Wiadomo jaki system ostatecznie zwyciężył.

Wracając do mojej mini-recenzji – jak już wspomniałem, Thomas wykonuje trzy projekty:     prostą skrzynkę, piórniko-tornister (z braku laku taką sobie nazwę wymyśliłem – w XIX  w. do szkoły chadzano z trochę inną wyprawką niż obecnie) oraz ostatni projekt – komoda. Nadmienię tylko, że Thomas w momencie wykonywania komody ma ok.14 lat! I buduje komodę ręcznymi narzędziami – dla klienta czyli na sprzedaż czyli nie ma lipy i musi być fachowo bo inaczej klient nie kupi! Thomas jest mądry i zaczyna od budowy skrzynki transportowej. Bądź ja Thomas. Zacznij od skrzynki…

Książkę można kupić w formie pliku PDF na stronie Lost Art Press więc nie trzeba czekać na przesyłkę z USA. Jeszcze tylko moja osobista, trochę gorzka uwaga i możecie wrócić do przegladania facebooka – bardzo ale to baaaaaaaaaaaaardzo chciał bym przeczytać podobną książkę albo chociaż opracowanie o naszych rodzimych Tomkach. Pomimo usilnych poszukiwań nie udało mi się znaleźć podobnych opracowań traktujących o naszym rodzimym stolarstwie i systemie praktyk. Okres przedindustrialny jak by w Polsce nie istniał.  Ktoś coś?

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s